W sobotę, 26 października 2024 r., Galeria Kapitańska stała się miejscem wyjątkowego spotkania ze sztuką i pamięcią. Odbyła się tam pośmiertna wystawa prac Marii Majcher – młodej artystki, która odeszła nagle, nie zdążywszy doczekać swojego artystycznego debiutu. Wydarzenie było hołdem złożonym przez rodzinę, przyjaciół oraz nauczycieli, którzy zaprezentowali dorobek twórczy Marii powstały na różnych etapach jej życia.
Na wystawie znalazły się prace z okresu nauki w Liceum Plastycznym w Koszalinie, a także z pierwszego roku studiów na Akademii Sztuki w Szczecinie, które Maria rozpoczęła w 2022 roku. Zaprezentowano również dzieła tworzone poza programem nauczania – osobiste, intuicyjne, często bardzo emocjonalne.
Maria często portretowała członków rodziny i osoby z najbliższego otoczenia. W swojej twórczości podejmowała również ważne i aktualne tematy społeczne, w tym kwestie wojny w Ukrainie. Posługiwała się malarstwem, rysunkiem i grafiką, a inspiracje czerpała m.in. z ikonografii prawosławnej i katolickiej, tworząc także wizerunki świętych.
Jej prace ukazują dużą wrażliwość, autentyczność oraz oryginalny sposób postrzegania świata.
Podczas wernisażu głos zabrała Marta Kołodziejska – nauczycielka Marii i współorganizatorka wystawy. Podkreśliła nie tylko jej talent i wrażliwość, ale również ogromną hojność, z jaką Maria obdarowywała innych swoją sztuką. Zaznaczyła, że Galeria Kapitańska była miejscem szczególnym i godnym jej pierwszej wystawy, o którą zabiegało wiele osób. Wspomniała także tragiczne wydarzenia sprzed roku, które na zawsze pozostawiły ślad w pamięci bliskich artystki.
W ten wyjątkowy wieczór tragicznie zmarłą Marię wspomniała jej siostra. Opowiadała o jej niezależności i potrzebie tworzenia na własnych zasadach. Maria nie podporządkowywała się schematom ani narzuconym ścieżkom – była indywidualistką, osobą wrażliwą, odważną i niebojącą się poruszać trudnych, czasem kontrowersyjnych tematów.
W twórczości Marii ważną rolę odgrywała Frida Kahlo, którą uważała za swoją artystyczną przewodniczkę. Jedna z ostatnich prac zaliczeniowych nawiązywała bezpośrednio do dorobku meksykańskiej malarki. Maria często przywoływała cytat Kahlo:
„Po co mi nogi, skoro mam skrzydła?”
Słowa te w szczególny sposób oddają jej postawę wobec życia i sztuki.
Marię wspominała również prof. Wiesława Markiewicz, wykładowczyni i nauczycielka malarstwa, podkreślając jej autentyczność i naturalność. Zwróciła uwagę na to, że Maria nigdy nie udawała kogoś innego i zawsze pozostawała sobą – zarówno jako artystka, jak i człowiek.
Na zakończenie kilka słów powiedziała bliska przyjaciółka Marii – Agata, dzieląc się osobistym, prostym, a zarazem niezwykle poruszającym wspomnieniem.
Wystawę prac Marii Majcher można było oglądać w Galerii Kapitańskiej do 2 listopada 2024 roku.
Pozostawione przez nią dzieła nabrały dziś szczególnego znaczenia – są świadectwem jej wrażliwości, talentu i obecności, która mimo wszystko wciąż trwa.
Należy w tym miejscu przekazać wielkie podziękowania dla Pani Marty Kołodziejskiej za organizację wydarzenia oraz Pani Ireny Osiny za udostępnienie Galerii Kapitańskiej oraz dobre serce.

